W literaturze przedmiotu znaleźć można wiele głębokich i pięknych wypowiedzi o zen (poniżej - dwa przykłady).

Wypowiedź popularnonaukowa:

"...subtelne filozofie ... stoją ... w całkowitej sprzeczności ze szlachetnym milczeniem, które zachowywał Budda, kiedy zasypywano go pytaniami metafizycznej lub spekulatywnej natury.

Wiedzieć wszystko o buddyzmie, a być jego chodzącym przykładem - to dwie różne rzeczy.

Szkoła ZEN powstała w VI w. n.e. w Chinach właśnie po to, aby uporać się z tym problemem.

W klasztorach i świątyniach byli buddyjscy mnisi (i mniszki), którzy zgromadzili mnóstwo wiedzy teoretycznej. Zanurzyli się również w buddyjskiej moralności i w klasztornym kodeksie dyscypliny.

Utknęli jednak w martwym punkcie, i nie mogli wykonać niezbędnego skoku jakościowego.

Tym, co dostarczyli zatem pierwsi mistrzowie zen, były nowe, skuteczne metody - wiele z nich obrazoburczych wedle typowych standartów buddyjskich - wypchnięcia tych praktykujących poza myśl i dyscyplinę, na całkowicie nowy poziom, gdzie mogli sami bezpośrednio wejrzeć w wielką tajemnicę rzeczy.

Ogólnie rzecz biorąc, szkoła zen patrzy pozytywnie na wielką tajemnicę w sednie rzeczy.

CO TO JEST? - to jedno z pytań, z którymi muszą się zmierzyć z niesłabnącą energią praktykujący. Pomimo to, pierwsi mistrzowie nie ścierpieliby żadnej odpowiedzi, która w najmniejszym nawet stopni trąciłaby konceptualną myślą.

Domagali się takiej, która była egzystencjalnie autentyczna: która płynęła prosto z serca, z ludzkiego wnętrza, skrywającego wielką tajemnicę człowieka i wszechświata.

Zatem cała nauka buddyjska, w tym stopniu, w jakim odnosi się do tej wielkiej tajemnicy, jest w pewnym sensie krążeniem wokół niej. Formułuje się różnorodne podejścia doktrynalne, aby odpowiadały unikatowym warunkom określonych czasów i sytuacji.

Jednak w końcu musimy pozbyć się wszelkiej myśli i gadulstwa, abyśmy mogli te wielką tajemnicę przeżyć sami."

(zacytowano z dzieła: BUDDYZM - John Snelling, Wydawnictwo ZYSK i S-KA, 1999r., str. 101-102)

Wypowiedź literacka:

"...Tam, gdzie leży padlina, kołują i opadają drapieżne ptaki. Jest życie i jest śmierć. Żywe stworzenia rzucają się na martwe dla własnej korzyści. Martwe nic na tym nie tracą. One też korzystają, bo zostają usunięte. Tak się w każdym razie wydaje, jeśli już musimy myśleć kategoriami zysku i straty. 

... Czy przystępujecie zatem do zgłębiania zenu z myślą, że możecie coś na tym skorzystać? To pytanie nie kryje w podtekście oskarżenia. Niemniej jest to pytanie poważne.

Jeśli gdzieś robi się dużo hałasu wokół "duchowości", "oświecenia"  ... dzieje się tak często dlatego, że nad zwłokami kołują sępy.

Zgłębianie zenu jest czymś zupełnie odmiennym od tego krążenia, tego kołowania, tego opadania, tej celebracji zwycięstwa, choćby nawet w innych układach były to bardzo pożyteczne ćwiczenia. Wzbogacają zaś one ptaki żądzy.

Zen nie wzbogaca nikogo. Nie szuka się tu żadnego ciała - żywego czy martwego. Ptaki mogą nadlecieć i zataczać koła nad miejscem, w którym spodziewają się znaleźć jakąś padlinę. Ale wkrótce odlecą gdzie indziej.

Kiedy już ich nie będzie, owo "nic", ów "nikt", który się tam znajdował, pojawi się nagle. Oto jest zen. Był tam przez cały czas, ale łowcy ścierwa nań nie natrafili, bo co innego pada ich łupem."

(zacytowano z dzieła: ZEN i PTAKI ŻĄDZY - Thomas Merton, Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1968r., str. 7)

Jednakże, w praktyce nauczania (a więc i w Szkole ZEN saute), oprócz tego typu wypowiedzi (starannych i/lub natchnionych), potrzebna jest też definicja zen, wprowadzająca - przynajmniej na czas nauki - jednoznaczne porozumienie pomiędzy uczniem a nauczycielem.

Bowiem wówczas, dzięki konwencji terminologicznej (tj. umowie, co do znaczenia słowa), uczeń wie, co jest przedmiotem nauki, i jakim terminem się ten przedmiot oznacza, zaś nauczyciel nie musi, za każdym razem od nowa, powtarzać wyrażenia definicyjnego (czyli opisu), wyodrębniającego przedmiot nauki z ogółu zjawisk.

Dlatego, wyłącznie z tych dydaktycznych względów, i tylko na potrzeby Współczesnej Szkoły Buddyzmu "ZEN saute", Mistrz sformułował następującą definicję:

Zen jest to kres wątpliwości, a to wskutek przekształcenia tajemnicy w oczywistość.